WAR IN UKRAINE 
24.04.2022 
IRPIEN

Sunday, Easter. Part III - Irpien


Time: 4 p.m.

We are going towards a housing estate in Irpień ... On the way we pass a passenger car with holes from machine gun bullets. A child seat lying in the back on the seat ...
In front of the car, on the other side of the gravel street, there is a small wooden house with a fairly large fence. A woman lives in it.
In the immediate vicinity, houses are either damaged or demolished. Crying, she describes how artillery shells flew overhead. She was lucky - she is safe and sound, the house is intact, but the trauma will remain for life. He tells us his story crying all the time. Aleks (our fixer) comes over and hugs her. After a while, we all hug her ...


3:40 pm

The estate was built by Americans at the beginning of the 21st century (from local information). We have an appointment with another of Alex's friends. We meet them in the parking lot. We take the elevator to the 18th floor of one of the skyscrapers.
Klaudia is the daughter of a Kiev photographer, Aleksander Panchukov, who died in 2019. An important figure in the field very close to me ... Klaudia in her two-level apartment has a cupboard with a lot of cataloged negatives of her father. We kneel on the floor and we both gently browse through the black and white pictures captured on a piece of photographic film. I get albums as a gift. I am extremely grateful and happy with such beautiful gifts.

The view from Klaudia's windows includes, among others Irpień and Bucha. You can see the Orthodox church of St. Andrew and All Saints in Bucza - a depressing symbol of this war. You can also see the road from which Russian tanks were firing. Klaudia and her friend accurately describe where they stood, how they later entered the estate. We look at the neighboring blocks crippled by bullets from the windows.


6:12 pm

We are looking for an entrance and a way to get to the place that we discovered while looking from the windows of Klaudia's apartment. It is a grave with a cross between the blocks of the estate. We found. We go through the gate, we see several figures standing in the smoke of a burning barbecue. These are the men who guard the estate against plunder. People who are suspicious of us, after a while of conversation, turn out to be very cordial people. Finding out that we are journalists from Poland, they eagerly tell the stories of this place. The grave turned out to be only the cross left over from the temporary grave of Olena - a woman who died in this place of a heart attack during Russian attacks. They offer us the entrance to one of the twenty-story apartment buildings. They want to show us something. We follow them uncertainly towards the entrance.



6:29 pm

We go with the guys, passing places where mines exploded. Mines dropped by cluster bombs. I am terrified by the sight of the explosions on the playground for children. The shards made a lot of holes in the wall of the neighboring kindergarten. Fortunately, there were no children there at the time.
We enter the building. We are waiting for an elevator that has only been in operation for two days. We get in. We all fit into one. The door slides shut. A slight twitch and we begin to quickly move up - "into another dimension". We go out on the (I think) fourteenth floor. The cage is fresh, beautiful - it seems as if the building was put into use yesterday. There is only one detail - all doors - looking new - are broken. Doors and frames are "wounded" by some heavy tools such as a hammer, crowbar ... This is a picture after the visit of Russian soldiers. Every flat was looted by them. Literally every. I suppose there are about eight apartments on one floor. Multiplying it by 19-20 floors ... There are traces of Russians living in the corridors - they ate what they stole - crisps, cookies, cheese (Polish production) ...
We go even higher. We see apartments without external walls - they have been torn apart by bullets. A bunk cot for two children almost hangs over a gap of several dozen meters. Colorful coloring books among the rubble. Teddy bears are only hugged by rubble. Someone picks up the book calendar. It opens on February 26, 2022. We read - the owner has something planned for this day ...

Unfortunately, he certainly did not implement it. 

Niedziela, Święta Wielkanocne. Cz.III - Irpień


Godzina 16.00 

Jedziemy w kierunku osiedla mieszkaniowego w Irpieniu… Po drodze mijamy samochód osobowy poszatkowany dziurami po pociskach z karabinów maszynowych. Z tyłu na siedzeniu bezładnie leżący fotelik dziecięcy… 
Na przeciwko samochodu po drugiej stronie szutrowej uliczki stoi mały drewniany domek z dość pokaźnym płotem. Mieszka w nim kobieta. 
W najbliższej okolicy domy są albo naruszone albo zburzone. Z płaczem opisuje jak nad jej głową latały pociski artyleryjskie. Jej się poszczęściło - jest cała i zdrowa, domek nienaruszony, ale trauma pozostanie na całe życie. Opowiada nam swoją historie cały czas płacząc. Aleks (nasz fixer) podchodzi i przytula ją. Po chwili przytulamy ją wszyscy… 


Godzina 15:40 

Osiedle budowane przez amerykanów na początku XXI wieku (z informacji miejscowych). Umówieni jesteśmy z kolejnymi przyjaciółmi Aleksa. Spotykamy ich na parkingu. Wyjeżdżamy windą na 18 piętro jednego z wieżowców. 
Klaudia jest córką kijowskiego fotografa Aleksandra Panczukowa zmarłego w 2019 roku. Ważnej postaci w dziedzinie dla mnie bardzo bliskiej… Klaudia w swoim dwupoziomowym mieszkaniu ma szafkę z mnóstwem skatalogowanych negatywów ojca. Klęczymy na podłodze i oboje delikatnie przeglądamy czarno-białe obrazki utrwalone na kawałku błony fotograficznej. Dostaję w prezencie albumy. Jestem niezmiernie wdzięczny i uradowany z tak pięknych prezentów. 

Widok z okien Klaudii obejmuje m.in. Irpień i Buczę. Widać Cerkiew Św. Andrzeja i Wszystkich Świętych w Buczy - przygnębiający symbol tej wojny. Widać też drogę z której strzelały rosyjskie czołgi. Klaudia wraz z przyjacielem dokładnie opisują gdzie stały, jak wjeżdżały później na osiedle. Oglądamy z okien sąsiednie bloki okaleczone pociskami. 


Godzina 18:12 

Szukamy wjazdu i sposobu dostania się do miejsca, które odkryliśmy wyglądając z okien mieszkania Klaudii. To mogiła z krzyżem znajdująca się między blokami na osiedlu. Znaleźliśmy. Przechodzimy przez bramę, naszym oczom ukazuje się kilka postaci stojących w dymie palącego się grilla. To mężczyźni, którzy pilnują osiedla przed grabieżą. Podejrzliwie patrzący na nas osobnicy po chwili rozmowy okazują się bardzo serdecznymi ludźmi. Dowiadując się, że jesteśmy dziennikarzami z Polski chętnie opowiadają historie tego miejsca. Mogiła okazała się już tylko samym krzyżem pozostałym po tymczasowym grobie Oleny - kobiety, która zmarła w tym miejscu na zawał serca podczas ataków Rosjan. Proponują nam wejście do jednego z dwudziestopiętrowych apartamentowców.  Chcą nam coś pokazać. Dość niepewnie zmierzamy za nimi do wejścia. 



Godzina 18:29 

Idziemy z chłopakami mijając miejsca w których wybuchły miny. Miny zrzucane za pomocą bomb kasetowych. Przeraża mnie widok po wybuchach na placu zabaw dla dzieci. Odłamki zrobiły mnóstwo dziur w ścianie sąsiadującego przedszkola. Na szczęście wtedy nie było tam dzieci. 
Wchodzimy do budynku. Czekamy na windę, która działa dopiero od dwóch dni. Wsiadamy. Wszyscy mieścimy się w jednej. Drzwi zasuwają się. Lekkie drgnięcie i zaczynamy szybko przemieszczać się na górę - „w inny wymiar”. Wychodzimy na (chyba) czternastym piętrze. Klatka świeża, piękna - wydaje się jakby budynek oddany był do użytku wczoraj. Jest jeden tylko szczegól - wszystkie drzwi - wyglądające na nowe - są uszkodzone. Drzwi i ościeżnice „poranione są” jakimiś ciężkimi narzędziami typu młot, łom… To obraz po wizycie Rosyjskich żołnierzy. Szabrowane było przez nich każde mieszkanie. Dosłownie każde. Na jednym piętrze przypuszczam, że jest około ośmiu mieszkań. Mnożąc to przez 19-20 pięter… Są ślady bytowania Rosjan na korytarzach - jedli to co ukradli - chipsy, ciastka, serki (polskiej produkcji)…
Wychodzimy jeszcze wyżej. Naszym oczom ukazują się mieszkania bez zewnętrznych ścian - zostały rozerwane przez pociski. Łóżeczko piętrowe dla dwójki dzieci niemalże wisi nad kilkudziesięcio metrową przepaścią. Wśród gruzów kolorowe książeczki do kolorowania. Pluszowe misie przytula już tylko gruz. Ktoś podnosi kalendarz książkowy. Otwiera na dacie 26 lutego 2022. Czytamy - właściciel coś zaplanował na ten dzień… 

Niestety na pewno tego nie zrealizował.