Refugees

What is happening across the eastern border is beyond our imagination. What is war? What does it mean that our relatives and neighbors are dying? What does it mean not to have a home anymore? What does it mean to live in constant fear? I don't think we can even imagine the answers to these questions.


I am a generation that heard stories from their grandparents about what happened during the Second World War ... but we only listened and the topic is saturated - but we did not experience it the hard way ... and hope it does not happen to us.


Sunday 03/06/2022

We are with Agata and Maciek in Przemyśl, Medyka, Korczowa ...


Crowds of refugees from Ukraine mixed with Polish volunteers, private persons wanting to help, take them home ... Restaurants have created several hot food stands (Przemyśl). Volunteers distribute sweets and warming foils to children (Przemyśl, Medyka). A string of Tirs waiting to enter Ukraine - all with help (Korczów).


The joy of being in a safe place, mixed with sadness and longing for those they left behind and for their places in their homeland. Fear of what's next, after all, they are in a new, strange place.

I talked to a girl with a child (unfortunately I don't remember the name) - Where are you going from? - I was going from Kiev to Lviv and from there here (to Medyka) - it lasted for several days. I ask: Where do you want to go on - do you have a specific destination, she replied: I don't know ... I don't know what to do next ... In Kiev, she left a struggling husband and her parents who did not want to leave ...

Another meeting is three amazing women, a dog and a cat: Full of positive thinking and smiling, despite the situation. This is Grandma Ermina - 91 years old, mother - Ludmila and daughter Ania. Grandma in a wheelchair with her favorite cat, Persik, Ludmila with her dog, Leo.


Many people do not want to go far from the border because they hope that the war will end soon and they will come back together ... And let's stick to this thought.


„Слава Украине” 

To co dzieje się za wschodnią granicą przekracza nasze wyobrażenie. Co to jest wojna? Co to znaczy, że giną nasi najbliżsi, sąsiedzi? Co to znaczy nie mieć już domu? Co to znaczy żyć w ciągłym strachu? Myślę, że nie możemy sobie nawet wyobrazić odpowiedzi na te pytania.


Jestem pokoleniem, które od swoich dziadków nasłuchało się opowieści o tym co działo się podczas drugiej wojny światowej… ale tylko słuchaliśmy i tematem jesteśmy przesiąknięci - lecz nie przeżyliśmy tego na własnej skórze… i oby nas to nie spotkało.


Niedziela 06.03.2022

Jesteśmy z Agatą i Maćkiem w Przemyślu, Medyce, Korczowej…


Tłumy uchodźców z Ukrainy przemieszane z polskimi wolontariuszami osobami prywatnymi chcącymi pomóc, zabrać do siebie… Restauracje stworzyły kilka stanowisk z ciepłym jedzeniem (Przemyśl). Wolontariusze rozdają dzieciom słodycze, folie rozgrzewające (Przemyśl, Medyka). Sznur Tirów oczekujących na wjazd do Ukrainy - wszystkie z pomocą (Korczowa).


Radość z bycia w już bezpiecznym miejscu wymieszana ze smutkiem i tęsknotą za tymi, których zostawili i za swoimi miejscami w ojczyźnie. Obawa co dalej, przecież są w nowym, obcym miejscu.

Rozmawiałem z dziewczyną z dzieckiem (niestety nie zapamiętałem imienia) - Skąd jedziesz? - jechałam z Kijowa do Lwowa a stamtąd tu (do Medyki) - trwało to kilka dni. Pytam się: Gdzie chcesz jechać dalej - czy masz jakiś wyznaczony cel przyjazdu, odpowiedziała: Nie Wiem… Nie wiem co dalej… W Kijowie zostawiła walczącego męża i swoich rodziców, którzy nie chcieli wyjeżdżać…

Inne spotkanie to trzy niesamowite kobiety, pies i kot: Pełne pozytywnego myślenia i uśmiechu, pomimo sytuacji. To Babcia Ermina - 91 lat, mama - Ludmiła I córka Ania. Babcia na wózku z ulubionym swoim kotem Persikiem, Ludmiła z psem Leo.


Wiele Ludzi nie chce odjeżdżać daleko od granicy bo mają nadzieje, że niedługo skończy się wojna i wrócą do siebie… I tej myśli się trzymajmy.


„Слава Украине”